( mail )
( home )

Na początku, kiedy nie było jeszcze niczego, była tylko wielka pustka, której było z powodu swej samotności bardzo, bardzo smutno.
Nie było z kim pogadać, nie było z kim się poprzekomarzać, nie było z kim się pośmiać, ani nie było kogo się poradzić w wielkich i małych sprawach.
Nawet nie było na kogo popatrzeć, ani do kogo się przytulić.
Nie było do kogo tęsknić i cieszyć się z każdego jego powrotu.
Nie było komu pokazać jak jest się wielkim i wspaniałym.
Trudno było czuć, że jest się kimś ważnym i kochanym.
I pomimo, iż przez wiele eonów, Shiva, jak nazwali tę wielką pustkę ludzie, jako ten, który jest wszystkim, oszukiwał sam siebie, że jest szczęśliwy i samo wystarczający, coraz szybciej w jego sercu rosła tęsknota, której nie mógł zwalczyć.
A sił do tej walki miał coraz mniej.

I już prawie całkiem zdesperowany, gdy nieomal wpadł w ciężką depresję, siłą swojego ducha zbuntował się przeciwko takiemu stanowi rzeczy i w akcie buntu uderzył z całej siły w bęben.
A wtedy, ku jego wielkiemu zaskoczeniu, z jego własnej pustki, wyłoniła się przepiękna postać o powabnych, krągłych kształtach, która przy następnym jego uderzeniu w bęben rozkwitła w zmysłowym tańcu jak najpiękniejszy kwiat.
Shiva nie mógł od niej oderwać wzroku, dlatego nie przestał bębnić, obawiając się, iż gdy to zrobi, zjawiskowa postać zniknie.
Był przecież bardzo stęskniony, a ta, którą ujrzał, przekraczała jego najśmielsze wyobrażenia.
Spojrzał jej głęboko w oczy i zobaczył w nich mądrość i trudy życiowego doświadczenia, łagodność i siłę ducha, zrozumienie i współodczuwanie, zobaczył radość istnienia i zdolność tworzenia dobra i piękna.
Zobaczył wreszcie to, co było jego największą potrzebą, co było dla niego najważniejsze - światło bezwarunkowej miłości.
A gdy sobie uświadomił, że to, czego pragnął i na co czekał przez tyle eonów, jest tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki, poczuł jak w jego sercu tańczą dwie różowe kuleczki Boskiej Miłości i w jednej chwili poczuł ogromną radość spełnienia.
Radość wypełniająca jego serce natychmiast rozrosła się w różową chmurkę i otuliła ich obydwoje.

I wtedy stał się cud.
Shakti, jak nazwali tę istotę ludzie, swoją siłą twórczą wyodrębniła 50 nasion alfabetu sanskryckiego - liter - żyjących dźwięków, z których rozpoczęła kreowanie wszystkiego.
Zdumiał się Shiva niesamowicie, że ma przed sobą tak mądrą i twórczą osobę i zastanowił się, dlaczego jemu samemu ten pomysł nie przyszedł wcześniej do głowy.
Pomyślał sobie, że taka kreacja to musi to być wspaniała rzecz i czym prędzej dołączył do Shakti z pomocą.
I tak przy wtórze bębna rozpoczęli nieustający taniec tworzenia z miłości.
Ich praca była idealnie zsynchronizowana, rozumieli się bez słów i wiedzieli co mają robić. Nie odczuwali jej trudu, bowiem przepełniała ich miłość i radość wspólnego działania.
Nikt nie był tu bardziej czy mniej ważny, ale każdy był niezbędny, wiedzieli bowiem, że najlepszy rezultat otrzymają tylko w wyniku współdziałania i pełnego zrozumienia.
Nie było to dla nich nic trudnego, byli przecież bogami, dwoma integralnymi częściami jednej wspólnej całości. Teraz wyodrębnieni, pragnęli łączyć się ze sobą w jak najwspanialszy boski sposób, dając swoją wzajemną postawą i działaniem wzorzec do naśladowania ludziom, którzy kroczą po ścieżce doskonalenia.
W każdą stworzoną istotę tchnęli nieco męskiej zasady Shivy i żeńskiej Shakti - dając tym samym szansę swoim dziełom na pierwszy krok na drodze do łączenia w sobie przeciwieństw i rozumienia odmienności.
Dali im, tym samym, szansę na poznawanie swojej niezgłębionej natury i odkrywanie różnych odcieni swojego wnętrza oraz możliwość nieskończonych twórczych poszukiwań.
Shiva i Shakti stworzyli podstawę istnienia tantry, która jednoczy mężczyznę i kobietę na planie ludzkim i boskim.
Jako Bogowie, zapewne wiedzieli po co to robią.

Dlatego patrząc na piękno i dobro stworzonego przez nich świata, ludzie powinni brać z nich przykład i nie czekać samotnie przez eony na jakiś nieokreślony "cud", ale niechaj męska zasada użyje całej swej staranności i uważności, aby wiedzieć kiedy chwycić za bęben i wykonać pierwsze uderzenie.
A potem niech razem odkrywają w sobie boskość, aby wspólne działania z boską łatwością i doskonałością przyniosły im to, co upragnione.
Wprawdzie kosmos już został przez bogów stworzony, ale zawsze jest skala mikro, a w niej plany makro na miarę marzeń.
Natura ludzka boską jest i wbrew niej jest samotne życie.
Nie sztuką jest łączyć się w pary.
Sztuką jest tak się łączyć, aby służyło to obustronnemu rozwojowi na wielu planach życia i dawało przykład innym, tym, którzy są małej wiary i w Boga i w siebie.
No, ale do tego to trzeba odwagi i chęci podjęcia ryzyka, albo może dania sobie szansy, która często wywraca dotychczasowy tryb życia do góry nogami.
A może wystarczy tylko patrzeć sercem i po prostu wiedzieć co trzeba robić...
Jak widać z historii boskiej kreacji, w pojedynkę niewiele się zwojuje.
A i smutno tak...

No tak, pustka pustką, ale bęben BYŁ. ;-))

Jaki stąd wniosek?

UWAGA - FIRMY POLSKIE !!!

Wydawnictwo DSP w Chicago zbiera reklamy do kolorowego informatora biznesowego " FIRMY POLSKIE " 2007-2008 który ukaże się w czerwcu 2007.

Reklamy przyjmujemy emailem w załączniku na dsp2504@sbcglobal.net Koszt reklamy w informatorze $200.00 Informator będzie też umieszczony do wglądu na portalu wydawniczym DSP. Reklamy należy wysyłać juz teraz. Termin końcowy, do końca marca. Zbieramy też reklamy do miesiecznika DSP "ŚWIAT DSP " który dostępny jest na wortalu DSP, a wychodzi w druku już w lutym. Poprzednie internetowe wydania są do wglądu na stronie wortalu.

Poszukujemy też firmy lub osoby chętne do sponsorowania gazety DSP. Przyjmujemy też książki do wydania. Chcesz wydać poradnik swojej firmy, czy inną ksiązkę zapraszamy na wortal wydawnictwa DSP WWW.DSP.GO.PL

Mam 26 lat, obecnie na stałe mieszkam w Bułgarii. Zaczęłam malować rok temu. Dopiero miłość do samej siebie pokazała mi moc wzbogacania się, we wzajemnym zrozumieniu i szacunek do życia, choć czas z natury rzeczy odsłania wszelkie niedoskonałości i wady człowieka (mowię w swoim imieniu).
Zastanawiam się, czym właściwie jest talent?
Odpowiedzią jest: zawsze "świadomość" zmiany, pachnąca blaskiem rzeczywistości. Wszystko, co oddycha jest dla mnie błogosławieństwem i religią wewnętrzną. Moja twórczość, to podróż ku zrozumieniu życia, światla, ciepła, dźwięku, śmierci.

Fototerapia Irenki


Fototerapia Bożki


Byłam tam. Belgia. Morze północne.
Mój cel na dzisiejszy dzień.
Ach jak bardzo jestem go ciekawa. Jakie jest?
Czy mnie czymś zaskoczy ?
Kiedy byłam pierwszy raz w Ostende zadziwiły mnie ogromne plaże i bliskość wielkich apartamentowców .
Był Marzec i jak na tą porę roku wyjątkowo ciepły dzień.
Miałam szczęście.
Cieszyłam się jak mała dziewczynka że tam jestem .
Zdjęłam buty i poszłam w stronę błękitnego morza.
Piasek wydawał mi się nieco brudny i bardziej ostry niż nad Bałtykiem, bo oczywiście skusiłam się na pewne porównania.
Biegnę by jak najszybciej dotknąć wody taka niecierpliwa.
I pierwszy kontakt to szok !
Morze jest tak zimne ze czym prędzej uciekam na plażę.
Czas goni i osoba z którą jestem namawia mnie żeby jechać dalej. Dalej do Knock...

Zdjęcia z Ostende marzec 2007r.


Między Ostende a Knock


Dzień Króla w Belgii - lipec 2007.


Martyna

Wakacje, wakacje .... i po wakacjach

Wiosenne Bożkowe impresje

 

 

Droga Pani Teresko przez okres ponad 3 lat uczestnictwa w warsztatach pod Pani przewodnictwem, wiele zmieniło się w moim życiu, wniosła Pani wiele pozytywnej energii, tak wiele Pani zawdzięczam. Brak mi środowych spotkań, spotkań z Panią, z przyjaciółmi, którzy tak jak i ja cieszyli sie na spotkanie. Praca nad sobą, praca nad emocjami pozwoliła mi pozbyc się pewnych ograniczeń, bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość, uspokoiła moją duszę, moje ciało (już nie dygocę jak osika).
Zyczę żeby spełniły się Pani marzenia, żeby zaszczepiła Pani chęć pracy nad sobą innym ludziom bez względu na pochodzenie, kolor skóry…

Mam nadzieję że los ześle nam kogoś równie cudownego kto poprowadzi nas i wielu innych przyjaciół tą właśnie ścieżką…

Z wyrazami wdzięczności Bożena Nowakowska.

"Bożkowe impresje"

Galeria Dzambhala

Wiosenne impresje

Wspomnienie lata

 

"Okiem Bożki - parę fotek dziwnej wiosennej zimy"

Refleksje po kursie kreatywności

Do czego można by użyć obtłuczone ucho od dzbanka?
Co wspólnego ma pistolet i skakanka?
Pomyśl trochę, rusz głową koleżanko, kolego
Nie bądź leniem, fajtłapą, lebiegą
Użyj kilku metafor, poszukaj skojarzeń
A z wynikiem prac swych będziesz blisko marzeń
Lewy bucik, prawy bucik, pończoszka
Powolutku rozbieraj, telewizor i broszka
Zszywacz, zdjęcie, popielniczka i słoń
Dziarsko zanurz się w myśli swych niezmierzoną toń
Co też może połączyć małą mrówkę i włos?
Ciężki do udźwignięcia kreatywnego jest los
Pot się leje na czoło, może więc dla ochłody
Zrobimy burzę mózgów, wcale nie w szklance wody
Adepcie kreatywności - ćwicz - to zajęcie nie dla lenia
Pamiętaj, nie trening czyni mistrza, ale ćwiczenia
A gdy się już nasza wiedza nieco uściśli
Przetrzemy nowe szlaki wraz z mapą myśli

Halina Drohomirecka

Szczurek i kawka

Przebiegając przez jezdnię, śniady szczurek miał pecha
Cofając, elegancki samochód go rozjechał
A zaraz potem zjawiła się kawka
Patrzy, a tu sobie leży jeszcze ciepła przystawka
I tak, niewiele myśląc wzięła się za flaczki
Nie czekając na swoje koleżanki z paczki
Ten, tak wybitnie dla szczurka pechowy zbieg zdarzeń
Kazał się kawce poczuć jak konsument w barze
I stał się ład w przyrodzie, w barze gra muzyka
Kto wie gdzie pokarmowy łańcuch się zamyka?
Morał z tej historii taki mi wynika:
Szczęście jednego z drugiego czyni nieszczęśnika
Niechże więc od tej pory każdy nasz mniejszy kuzyn
Unika jak ognia cofających limuzyn!

Halina Drohomirecka

Zdjęcia na upały

 

Bożki czerwcowe impresje

 

Sucha Beskidzka

 

Bożki Łowy obiektywem

 

"Budząca się do życia przyroda jest pięknym przejawem istnienia. Nie
przypadkowo wprawia nas w zachwyt i w stan wiosennego uniesienia. Jej
świeżość, powiew, zapach i śpiew ptaków odbieramy zmysłami, ale wpływa również kojąco i optymistycznie na naszego ducha. Każdy pączek listków i kwiatków wprawia w zachwyt i humor większość ludzi.

Wiosna jest naszą naturoterapią! Trzeba ją chłonąć i smakować całym
ciałem, całą duszą!

Boźenka z Wrocławia

Cyfry i bezkompromisowa rzeczywistość

Opierając się na aktualnych danych pochodzących z różnych międzynarodowych organizacji agencja Fides (Agencja Informacyjna ds. Ewangelizacji Narodów) donosi:

  • 860 mln dzieci na świecie żyje w skrajnym ubóstwie
  • 211 mln dzieci w wieku 4-5 lat, to ofiary przymusowej pracy
  • 300 tys dzieci, to dzieci żołnierze, dzieci które uczyniono bezlitosnymi zabójcami
  • 50 mln dzieci nigdy nie zarejestrowano po urodzeniu
  • w obozach uchodźców dorasta 20 mln dzieci
  • 120 mln to dzieci ulicy, z tego 50% żyje w Ameryce Południowej
  • każdego roku umiera 11 mln dzieci poniżej 5 roku życia z głodu

TO CZŁOWIEK TWORZY TEN ŚWIAT!!!

Korespondencja z Australii

Poświęć trochę czasu na zapatrzenie się w zachwycie na przyrodę, lot ptaka, kwitnący kwiat, suchy liść rozsypujący się w pyl, przepływ rzeki, wschód księżyca, sylwetkę góry na tle nieba .Wówczas twoja twarda skorupa ochronna wokół serca będzie miękła i topniała, a twoje serce ożywi się wrażliwością i subtelną otwartością. Rozproszone zostaną ciemności znajdujące się w twoich oczach, będziesz widzieć jasno i przenikliwie i wreszcie będziesz wiedzieć, co to jest miłość."

" Wezwanie do miłości" Anthonego de Mello."

Kontakt z naturą to droga do Siebie, do Rzeczywistości!!!!
To odkrycie ogromu i wspaniałości Wszechświata!!!
To odkrycie naszej jedności ze Wszechświatem z Bogiem!!!
To otrzymanie odpowiedzi KIM NAPRAWDE JESTESMY,W JAKIM CELU TUTAJ PRZYSZLISMY!!!
To otrzymanie odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania!!! Wszechświat
daje nam to wszystko, bez żadnych ograniczeń, jeżeli tylko chcemy.
Zachwyt, wzruszenie , łzy radości!
Serce przepełnione radością, wolnością, miłością i śpiewem!!!
Nie możemy istnieć bez Natury, ponieważ jesteśmy jej częścią.

"Jeśli zbyt długo jesteś odizolowany od Natury, twój duch wysycha i obumiera, bo jesteś oderwany od swoich korzeni."
ILUZJA czy RZECZYWISTOSC!?
Wybór zależy od nas samych!

Przesyłam wiele miłości - Beata

kliknij

Prywatny college wprowadzi lekcje szczęścia

Jeden z czołowych brytyjskich college'ów prywatnych zaproponuje swoim uczniom lekcje szczęścia, aby ułatwić młodzieży funkcjonowanie w społeczeństwie, które jest coraz bardziej materialistycznie nastawione i coraz obsesyjniej pragnie sławy.
"Wprowadzimy lekcje szczęścia" - oświadczył dyrektor Wellington College w Berkshire (na zachód od Londynu) Anthony Seldon, zdaniem którego "koncentrując się zbytnio na sprawach nauki tracimy coś dużo ważniejszego".

"Nasze dzieci powinny się nauczyć, że mimo iż nasze społeczeństwa są coraz bogatsze, nie są coraz szczęśliwsze, co regularnie wykazują badania z zakresu socjologii". "Sława, pieniądze i majątek zbyt często stają się celem nastolatków, choć nie w nich kryje się szczęście" - dodał.
W ramach projektu pilotażowego lekcji szczęścia będzie udzielał od roku akademickiego 2006-2007 psycholog z uniwersytetu w Cambridge. Uczniowie w wieku 14-16 lat będą się uczyli szczęścia jedną godzinę tygodniowo. Ma to im ułatwić panowanie nad emocjami, nadzorowanie swego zdrowia emocjonalnego i fizycznego oraz wchodzenie we właściwe interakcje w codziennym życiu.

W Wellington College uczy się 750 chłopców w wieku 13-18 lat oraz 50 dziewczynek w wieku 16-18 lat.

www.wiadomości. onet. pl

Gdy szumi w uszach i w kościach strzyka
Są to jawne oznaki, że spróchniały ząb czasu swym palcem nas dotyka
Nie trzeba wtedy kwękać i stękać
Ani wszystkim kazać nosić się na rękach
Tylko skoro ząb jest już tak stary
Trzeba po prostu wziąć się z nim za bary
I zrobić rach ciach, ekstrakcję
A potem całego organizmu renowację

Halina Drohomirecka

Rzekotka z chorą nóżką, na rehabilitacji
Gdy jej masażysta niósł ulgę w potrzebie
Wpadła niespodziewanie w stan nadmiernej egzaltacji
Poczuła się nagle, jakby w siódmym niebie

Zielonej nóżki delikatne masowanie
Dało jej słyszeć muzykę sfer i anielskie chóry
Sprawiło, że się znalazła w odmiennym świadomości stanie
I niewidzialne jęło wciągać ją do czarnej dziury

I choć żaba, to jak każda zwykła baba
Jeden po drugim zaczęła tracić wszystkie zmysły
Poczuła się klasycznie: bardzo mała i słaba
Aż w końcu nędzne resztki jej przytomności prysły

Cóż, widząc wielce podejrzany stan rzekotki
Wziął się na sposób pan rehabilitant
I tu i tam zastosował rzekotce łaskotki
Wróciła do "tu i teraz" i kwita

Halina Drohomirecka

Recepta Doktor Teresy na spokój ducha i zdrowy sen
(w moim wydaniu)

Gdy nie zdążasz tam, gdzie trzeba
I czas goni cię po piętach, pamiętaj:

Arcydzięgiel, kozłek i mięta!

Kiedy serce kołacze, wszystko idzie pod włos:

Szyszki chmielu, rozmaryn i wrzos!

Gdyś do kłótni gotowy lub do płaczu skłonna:

Pamiętaj - lawenda i marzanka wonna!

Wziąć za rogi kłopoty, usiąść na nich okrakiem:

To proste - pomoże ci melisa z tatarakiem!

Wszystkie ziółka wymienione
W jednym słoju pogodzone

Łyżki trzy na szklanki trzy

Dla porządku zaparz w wrzątku przez godziny trzy!

Ta mieszanka histeryka albo nawet choleryka
Nie wiadomo nawet kiedy poprzemienia w mig w stoika!

A i sen przyniesie błogi
Czym postawi cię na nogi.

Gdy trzy szklanki dziennie pijesz
To dopiero wiesz, że żyjesz!

Halina Drohomirecka


Sposób widzenia

Każdy powinien szukać odpowiedniej dla siebie terapii - trochę inwencji twórczej i - jaki skutek!

Jest super - zmieniłam radykalnie swój sposób widzenia siebie:
1. czuję się szczupła jak laska
2. doceniam to, co mam, a raczej to, że nie mam tego, czego nie chciałabym mieć
3. mój nadmiar ginie w tym obwodzie
4. to cudowne uczucie mieć pewność, że nie dam rady nigdy wypełnić tego rozmiaru
5. nareszcie swobodnie się mieszczę i nie muszę wciągać nadmiaru aby się zapiąć
6. jestem szczęśliwa, że nie jest tak, jak mogłoby być!
A całe to szczęście dzięki zakupie za całe 2 PLN pięknych, różowych, jedwabnych spodni w legionowskim second-handzie.
Niech żyją różowe pantalony na całym świecie!
Wszystkie dobrze zaokrąglone! Poszukajcie takich koniecznie!

Good luck!
HD

W dzisiejszych czasach wyścigu szczurów trzeba się nieźle napracować żeby nie "wypaść z obiegu". Trzeba być czujnym i mieć się na baczności. Dlatego najlepiej w ogóle nie opuszczać swego stanowiska pracy, zresztą potrzeby fizjologiczne są zminimalizowane ze względu na permanentny brak czasu, przeznaczonego na jakikolwiek posiłek, ale za to gwarantowanego przez ustawę i pracodawcę. Oczywiście nikt się nie przyzna, nawet torturowany, że czasu ma za mało do wykonania obowiązków, którym z trudem podołałyby dwie a nieraz i trzy osoby. Wizja bezrobocia i biedy jest przerażająca a pracując w takim systemie nie mamy siły ani wyobraźni żeby wymyślić sobie lepszy sposób na życie. >>>więcej

Odnaleźć siebie
(korespondencja z Australii 06.03. 2006))

Dzisiaj zaczęłam czytać UZDROWIENIE GNIEWU-JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI DALAJLAMY. Dostałam tą książkę końcem ubiegłego roku od przyjaciółki i nie miałam ochoty na czytanie. Dzisiaj zdałam sobie sprawę dlaczego?
Czekałam na Anthonego De Mello i jego książki. Musiałam zrozumieć o czym pisze Ojciec De Mello, żebym mogła zacząć czytać UZDROWIENIE GNIWU!! W innym razie, nie wiem czy nawet skończyłabym WPROWDZENIE, po prostu odłożyłabym książkę na najwyższa półkę, nigdy nie czytając. Następne potwierdzenie że w życiu NIE MA PRZYPADKOW!!! Małe kroczki, ale o przodu.
Wracając do Pani felietonów, to myślę, że żyjemy w świecie ILUZJI i stad się bierze całe zło, agresja, nienawiść, gniew a tym samym wszelkie choroby.
Ludzie boja się spotkania z samym sobą, ponieważ nie wiedza kogo tam spotkają.
Wola iluzję, dlatego nastawiają na wszystko, co materialne, jak najwięcej zdobyć, jak najwięcej mieć, uprawiają ekstremalne sporty, dodają do tego używki wszelkiego rodzaju, seks dla samego wyładowania popędu, itp.
Można by wiele wymieniać, a wszystko dla podniesienia sobie chociaż na chwile adrenaliny tłumacząc sobie to SZCZĘŚCIEM.
Ale to działa na chwilę, na jedna malutka chwilkę i potem znowu staje się nad przepaścią ziejąca pustka!
Dlaczego, dlaczego??? - wołają!!!
Tak bardzo się starałem/am .........................
Co mam jeszcze zdobyć, żeby zdobyć to upragnione szczęście???
Może jeszcze operacja plastyczna, nowe ciuchy, "nowa miłość"?
Może zmienić imię lub miejsce zamieszkania?
Może jeszcze jeden "cudowny" kosmetyk, aby być wiecznie młodym?
Może więcej godzin spędzonych na siłowni, żeby wyrzeźbić sobie boskie i idealne ciało???
To wszystko jednak działa chwilowo.
Tego nie można sobie kupić ani dostać z zewnątrz.
Szybko, szybko, jeszcze szybciej, bo nie zdążysz - to hasła reklam i kolorowych czasopism w których nic wartościowego nie można przeczytać.
Następuje powiększająca się agresja, zawiść, złość.
Same negatywne uczucia.
Nic pozytywnego, bo i skąd to czerpać???
Tak zostaliśmy zaprogramowani w dzieciństwie przez rodzinę i społeczeństwo.
To nie jesteśmy my, w ogóle nie znamy siebie i nie wiemy kim jesteśmy, i po co znajdujemy na Ziemi.
Wierzymy w coś, czego tak naprawdę nie ma!
To jest tylko w naszym umyśle, który tak a nie inaczej został zaprogramowany kiedyś dawno temu!!! Kiedy ja sobie z tego zdałam sprawę, przeżyłam szok i zaczęłam się bać!!!
Całe moje życie zawaliło się, jak domek z kart.
Wszystkie moje wartości, w to co wierzyłam zamieniło się w kupkę popiołu!!!
To okropne uczucie w pierwszej chwili i upłynęło trochę czasu zanim zrozumiałam i oswoiłam się z tym wszystkim.
Myślę, ze ludzie się właśnie się tego boją, więc wola wierzyć w to, co im oferuje kiczowaty i pełen iluzji światek.
Reklama świetnie działa, ma swoich wiernych wyznawców i tak się to kreci.
Potem lament naokoło - skąd tyle zła /terroryzm, samobójstwa, gwałty, głód, rasizm, tortury, itp. tragedie 21 wieku. To są efekty tej "kolorowej iluzji", które przypominają mi kiczowate pocztówki z Hawajów, albo Las Vegas!!!! Ale czy to ważne???
Ważne, ze to teraz pracuje, a reszta się nie liczy.
Co tam przyszłość!
Co tam dzieci, które rosną i są przyszłością?
Nas za chwile nie będzie, to po co się martwić???
Co komu teraz z tego???
Liczy się kasa i nie ważne co się sprzedaje!
Więcej gier komputerowych, bo dzieciaki to kupią - i o to właśnie chodzi!!!
Czym więcej w nich agresji, tym lepiej. Niech się dziecko od małego uczy, w jakim świecie żyje. Niech się przyzwyczaja!
Teraz nawet najzwyklejsze kreskówki są okropne i tylko ociekają posoka!
Jeżeli ktoś twierdzi, że to nie ma żadnego wpływu na dzieci, to Pani wybaczy,
ale nie będę się wyrażać! Umyśl dziecka jest chłonny, jak gąbka.
Dziecko przychodzi na świat niewinne i pełne miłości, ufne.
Wierzy we wszystko i przyjmuje za dobra monete.
Widzimy wszędzie efekty wychowawcze.
JA W TO WIERZE!!!!!JUZ W TO WIERZE!!!
Ale się rozpisałam, chyba mocno chaotycznie.
Ocenę zostawiam Pani.
Jedno jest pewne - ODNALEZĆ SIEBIE!
WRÓCIC DO SIEBIE!!!
To lek na wszelkie zło.
To droga do MIŁOŚCI, SZCZĘŚCIA I WOLNOŚCI!!!
DROGA DO OTACZAJĄCEJ NAS RZECZYWISTOŚCI!!!
TO DROGA DO ŻYCIA ZGODNIE Z NATURĄ!!!
JA W TO WIERZĘ!!!!

Przesyłam wiele serdeczności i wiele miłości!!!
Dziękuję Pani za wszystko!!!
Całuski - Beata

Lipiec, Ojrzanów 2005r.

Wizja podczas mszy pogrzebowej Babci Eli Gajewskiej.

W miękkim błękicie leciutkich chmur,
Świetlista droga, Aniołów chór,
Idzie cichutka dusza do Nieba,
Już jej laseczki tu nie potrzeba.
Lekka, swobodna, ufna i szczera,
A chór Aniołów jej Niebo otwiera,
Ostatni uśmiech na ziemię śle,
Do zobaczenie w niebiańskim tle.

Lipiec, Ojrzanów 2005r.

Złoty Warkocz.

Życie jak warkocz splatany ze zdarzeń.
Radości i szczęścia, miłości i dobroci.
Bólu, troski, smuteczków i łez.
Zwykłe zdarzenia jak kolorowe wstążki.
Ważne jak złotej przędzy niteczki.
Wszystkie utkane w pasma warkocza.
A kiedy spleciesz ten warkocz do końca,
Ujrzysz wyblakłe kolory wstążek,
I błyszczące złotej przędzy niteczki,
Wplatane sercem, czułością, miłością.
Niech złoty warkocz będzie Twym spełnieniem.
Niech złoty warkocz będzie po nas wspomnieniem.

Lipiec, Ojrzanów, 2005r.

Zostaw swe lęki, zostaw swe troski,
Spójrz na swe życie przez wymiar Boski,
Kochaj marzenia, ludzi i ziemię,
Kochając siebie, kochaj ród swój i plemię,
Bo tylko miłość czysta i szczera,
Raduje duszę i serca otwiera.

Lipiec, Ojrzanów, 2005r.
Pogrzeb Babci Eli.
(Matka moich przyjaciół)

Dusza.

Po bezkresnym błękicie, złotą drogą jak wstęgą,
Idzie dusza do Boga z miną całkiem nie tęgą,
Wraca znowu do domu, w Ojca swego objęcia,
W miłość wielką i czystą, miłość nie do pojęcia,
Po przeżytym żywocie, pełnym ludzkich doświadczeń,
Ukojona, szczęśliwa, przez czas jakiś odpocznie,
By się znowu narodzić, znowu wrócić na ziemię,
Znowu żyć, kochać i czekać na kolejne wcielenie.

Wakacje, Ojrzanów 2004r.

W Bogu nadzieja,
I w Bogu miłość,
Światłością świat wygładzony,
Miłością świat jest natchniony,
Promyki światła w tęczy utkane,
Boskie światełko ludziom jest dane.

Irena Lewandowska

Na "mailowym" łączu

Jeżeli uważa Pani, ze mój list zasługuje na opublikowanie, to proszę to zrobić. Jeżeli moje doświadczenia pomogą zrozumieć sens Życia tutaj, chociaż jednej osobie - będzie wspaniale.
O to właśnie chodzi i nie ma to nic wspólnego z moim poczuciem " WŁASNEJ WAŻNOSCI" !!! ............................................................................
W swoich felietonach pisze Pani o możliwościach jakie niesie życie, a przede wszystkim podkreśla Pani rolę systematycznego rozwoju człowieka jako antidotum na jego problemy zdrowotne i nie tylko , ale ja widzę co innego.
Ludzie wolą spać ze strachu, dlatego nie dopuszczają do siebie, nic nowego.
Zamykają oczy, zatykają uszy odgradzając się grubym murem, a tym samym przestają cokolwiek czuć, oprócz pustki. Na ustach mają sztuczny uśmiech, który tak właściwie wykrzywia usta i sprawia ogromy ból. Na czole mają napisane złotymi literami" JESTEM SZCZĘŚLIWY I WSPANIAŁY", a serce rozsadza rozpacz. Jedynie do czego są zdolni, to zafundowanie sobie następnego "wspomagacza szczęścia" i dziwią się, że to tak szybko przestaje działać. Tacy ludzie nie lubią słuchać "rewolucyjnych idei", bo to może zburzyć ich "doskonały" świat, który stworzyli sobie takim wysiłkiem Reagują agresja i złością.
Odkrycie prawdy powoduje szok, ogromny szok i nie każdy jest na to gotowy. Wierzę jednak, że takich ludzi jest coraz więcej i będzie ich przybywać.

Przesyłam Pani wiele miłości
Beata

Dziękuje za kochany list.
Byłam taka sama jak ta młoda kobieta z depresją. Internista, psychiatrzy - tony leków uspokajających, antydepresanty i środki przeciwbólowe!
Nic do mnie nie docierało. Leki po krótkim czasie działały coraz słabiej, wiec brałam coraz więcej, więcej.
Dwa pobyty w szpitalu psychiatrycznym - odwyk, który nie pomógł mi wcale. Próby samobójcze!
Przestałam prawie jeść, wyglądałam jak więzień obozu koncentracyjnego.
Jedno chodzące wielkie nieszczęście.
Poza użalaniem się nad sobą, nie robiłam nic. Żadne tłumaczenia do mnie nie docierały. Byłam głucha i ślepa, manipulantka doskonała.
Winiłam wszystkich i wszystko. Oprócz bólu i strachu, nie czułam już nic. Bardzo konsekwentnie dążyłam do własnej zagłady i byłam z tego bardzo dumna.
Koszmar!!!
Szukałam tego, co miałam w sobie, na zewnątrz!
Trwało to długo - 4lata i zdążył się cud. Zapragnęłam żyć, nie chciałam umierać.
Wtedy właśnie dotarło do mnie, ze to ja jestem odpowiedzialna za swoje życie!
Ze to, do czego się doprowadziłam było wynikiem mojego postępowania , ze to ja sama ułożyłam sobie tak życie i nikt tego za mnie nie zrobił. To był przełom w moim życiu. Wtedy urodziłam się po raz trzeci.
To był rok 1999!
Wiele ludzi postępuje w ten sposób. Tak jest prościej. Myślę, ze tragiczne doświadczenia prowadzą do zrozumienia o co właściwie chodzi i po co tutaj przyszliśmy. Prowadzą do przebudzenia duchowego! Gdyby nie to co przeżyłam, a proszę mi wierzyć, było tego bardzo dużo, nigdy bym się nie znalazła w miejscu, którym się teraz znajduje. Nie każdy jest takim szczęściarzem jak ja.
Tak jak Pani napisała "Smutne to ,ale prawdziwe" !!!
To tylko zależy od tej kobiety, czy będzie miała sile odbić się od dna w którym się znalazła -ale ona o tym jeszcze nie wie i być może nigdy się tego nie dowie. Wzięłam sobie do serca Pani rade i jestem bardziej spokojna. Codziennie zdarzają się małe cuda i życie mnie bez przerwy zachwyca., swoja prostota i pięknem.

Życzę Pani samych wspaniałości!!!
Beata

List Melchizedeka

Nasze życia zmieniają się z prędkością światła! Możemy to wszyscy poczuć w naszych duszach i w naszych kościach. Wszystko porusza się tak szybko, że wygląda czasem jak zamazane.

Ale nasze dusze są wciąż takie same, jak na początku. Są jednością z Wielkim Duchem.
I tak, jak ten świat przyspiesza, tak przyspiesza nasze podejście do Światła.

Miłość jest czymś więcej, niż emocją, jest wiązką energii, która prowadzi nas do Domu w objęcia Nieskończoności. Współodczuwanie jest gniazdem chroniącym nas przed nieznanym i naszymi lękami.

Święta przestrzeń w każdym z naszych Serc jest kluczem, moi przyjaciele.
Tam, poza rozumem i jego uporczywymi myślami, które nigdy się nie męczą jest basen cichej, czystej wody, która jest starsza niż najodleglejsze gwiazdy.

I w tej wodzie, tak jak w Genezis, Bóg porusza się jak wiatr ponad, wokół i poprzez nią.
Tu możemy śnić nowy świat i sen stanie się Rzeczywistością. To jest pewne, bo jak, myślicie zaczął się ten świat?

Nieważne czego pragniesz, woda tego basenu wewnątrz twojego Serca jest niemniejsza, niż woda w macicy twojej Matki, która przeniosła was z jednego świata do innego.

Jak dla malutkiego pisklęcia tłukącego skorupkę swego wewnętrznego świata, świat zewnętrzny zacznie się na nowo z taką pewnością, z jaką wschodzi Słońce nad horyzontem.

Nie obawiajcie się. Pamiętajcie, że cały wszechświat był stworzony przez waszych Kosmicznych Rodziców właśnie dla was. Tylko dla as. Jesteście tak drodzy.

W Żyjącym w Sercu Warsztacie wkraczamy do istoty Świętej Przestrzeni waszego Serca aby pamiętać Drogę Marzenia.

W Miłości i w Zobowiązaniu
Drunvalo Melchizedek

Dzieci Rwandy

więcej>>>

" W konarach rosnącego obok potężnego drzewa, jak na ironię koncertowało kilka ptasich rodzin, prześcigając się w radosnym szczebiocie. Wiem, że chłopiec musiał w tej chwili bardzo cierpieć, ale powoli i nieśmiało zaczął opowiadać:....."

Przewietrzyć mózg

więcej>>>

Wbrew obiegowym opiniom mózg może się regenerować w każdym wieku
Nasz mózg może wchłaniać nowe informacje nawet w późnym wieku. Dziś już wiemy, że i wtedy potrafi się regenerować. Trzeba tylko regularnie go ćwiczyć i nie zatruwać toksynami.

 
marcodesign
®2003