|
I
ty w to wierzysz?
|
![]() |
|
Jest
miłe słoneczne popołudnie. Kilka osób w niewielkim pokoju prowadzi
dyskusję dotyczącą programu warsztatowego dla młodzieży, który w ramach
działalności firmy usiłujemy wdrożyć w życie. Przewodni temat: "Jak
żyć z ludźmi?" mobilizuje rozleniwione porą sjesty umysły projektodawców.
Docieramy do gier komputerowych, które są podstawą zainteresowania
wielu uczestników zajęć. Chcemy zaprzęgnąć wirtualną rzeczywistość
w nasz projekt wspierania młodych ludzi mający na celu ukształtowanie
silnej, zwartej osobowości, posiadającej wiedzę i wyposażonej w umiejętność
kreowania satysfakcjonującego życiowego doświadczenia. Większość rozrywki
dostarczanej naszym młodocianym przez wirtualną rzeczywistość stanowią
nacechowane agresją gry. Staram się przeforsować projekt promowania
edukacyjnych form zabawy, ale napotykam na niespodziewany opór. Kolejne zajęcia warsztatowe. Rozmowa z miłą uczestniczką dotyczy ostatniego mojego artykułu - "Kontakt ze sobą - fikcja czy rzeczywistość?" Opowiada o rozmowie przeprowadzonej z kuzynką, która dotyczyła konieczności samoobserwacji dla ustalenia potrzeb, a następnie doznawania radości z ich realizacji. Radość, to wielki sprzymierzeniec zdrowia argumentowała warsztatowiczka, chcąc zachęcić nieustannie chorującą kuzynkę do spojrzenia na treść artykułu. I ty wierzysz w to? - odparowała jej rozmówczyni, nie mogąc wykrzesać z siebie kontrargumentu. Smutnym wydaje się być fakt, iż przez całe swoje życie ludzie myślą i działają, a także doświadczają skutków własnych wyborów, aby na koniec włożyć oczywistą z logicznego punktu widzenia wiedzę z zakresu kreowania, w szufladkę wiary. Pozdrawiam |
|