|
"Pewien
sannyasi przybył w okolice jakiejś wsi i rozłożył się pod drzewem, by
spędzić noc. Nagle przybiegł do niego jeden z mieszkańców osady i rzekł:
-Kamień! Kamień! Daj mi drogocenny kamień!
-Jaki kamień? - zapytał sannyasi.
-Wczoraj w nocy ukazał mi się we śnie Pan Śiwa - powiedział wieśniak
- i zapewnił mnie, że o zmroku spotkam pewnego sannyasi, który ofiaruje
mi drogocenny kamień, dzięki czemu stanę się bogaty.
Sanyasi poszperał w torbie i wyjął kamień.
-Prawdopodobnie chodzi o to - rzekł, podając go wieśniakowi. Znalazłem
go na ścieżce w lesie. Możesz go sobie zatrzymać. Człowiek patrzył ze
zdumieniem. To był diament! Być może największy diament świata, gdyż
był wielki jak dłoń. Mężczyzna wziął diament i odszedł. Przez całą noc
przewracał się na łóżku, nie mogąc zasnąć. Następnego dnia o świcie
pobiegł obudzić sannyasi i rzekł mu:
-Daj mi bogactwo, które pozwala ci z taką łatwością pozbyć się tego
diamentu.
"Śpiew
ptaka"Tony de Mello
I.
jest stałą uczestniczką warsztatów. Ma 29 lat i głowę zapakowaną marzeniami.
Posiada również duże umiejętności obserwowania własnych odczuć i ukrytych
za nimi potrzeb, co zapewnia jej najtrafniejsze wybory dotyczące kreacji
w ramach zaliczanej na tu i teraz lekcji życiowej. Coraz pewniej nazywa
cechy (zalety sygnaturowe), które pojawiają w następstwie tworzenia
swych życiowych doświadczeń. Rozumie, że doskonałość w zakresie samorealizacji
zależy od bogactwa różnorodności wypracowanych cech, jak również od
umiejętności coraz bardziej precyzyjnego wyrażania się przez nie.
Arenę życia zaczyna traktować coraz częściej jako możliwość doznania
siebie, a nie miejsce zapasów o nagrodę ze złota. Ufność do swych odczuć
i samorealizacja w oparciu o nie i informacje zdobyte w procesie edukacji,
sprawia, że przerabiane w doświadczeniu tematy życiowe zapewniają jej
nieustannie zmieniającą się i interesującą bazę do poznawania siebie,
a także stały wzrost energetyczny warunkujący dobre samopoczucie i większy
dostęp do wiedzy o subtelnych formach życia.
Energię negatywnych emocji pojawiających się w kreacji coraz skuteczniej
transformuje do poziomu związanego z doświadczaniem spokoju.
Czy w świecie, który zakłada nieustanne zajmowanie się otaczającą jedyną
realną rzeczywistością, wciągającym nas w rozliczne implikacje związane
z materialną stroną życia można funkcjonować kierunkując wektor zainteresowań
w głąb siebie?
A jeśli tak, to co jest w tej perspektywie atrakcyjnego?
Myślę, że odpowiedź na pytanie wiąże się z określeniem celowości życia.
Ta droga na której bezustannie buduje i doświadcza się siebie wciąż
na nowo, może być atrakcyjna dla ludzi, którym znudziło się powielanie
tych samych ścieżek, którzy nie boją się ryzyka zmian i traktują życie
jako wspaniałą możliwość odkrywania własnego potencjału.
-
Czy nie żałujesz swego wyboru? - pytam, obserwując uważnie jej twarz.
Czy
wyścig szczurów i gratyfikacje z nim związane, którymi są zafascynowani
Twoi znajomi, nie wydaje Ci się lepszym sposobem na życiową przygodę?
Ja
czuję życie! Płynę!
Wciąż
na nowo, z poczuciem atrakcyjności i samorealizacji - odpowiada.
Nie
nudzę się, nie obawiam, że coś stracę, bo wszystko, co jest mi potrzebne
do życia mam zawsze ze sobą.
Czy
I.znalazła diament?
Na
to pytanie odpowiedzcie Państwo sami.
Pozdrawiam
Teresa
Maria Zalewska
|